2018-04-04   Dr med. Jerzy Fischbach i Jego wielka pasja

Mój Boże, jak Oni brzmią - myślałem siedząc w ławie niewielkiego poznańskiego kościółka św. Wojciecha w niedzielę 28 stycznia 2018 r.  Fotografowałem witraże, żałując że tamte, przedwojenne wg Wyspiańskiego i Mehofera zostały bezpowrotnie zniszczone w czasie pamiętnych walk o Cytadelę w 1945 r. Te obecne im nie ustępują, dodają czaru temu wnętrzu. I przepięknie gra w nich słońce, które właśnie wyszło na zimowy firmament – jakby na zamówienie. Ale cała kościelna uroczystość i to piękne wnętrze zda się byłoby puste, gdyby nie iście anielskie brzmienia chóru. To oni, zapaleni chórzyści, na co dzień zwykli pracownicy najczęściej służy zdrowia, sprawiają, że Bóg nas widzi a przede wszystkim my widzimy niebo i Boga. Są łącznikiem szarego człowieka z Istotą Najwyższego. Ich łagodność, idealna harmonia głosów, piękne, bardzo wytworne ubrania, podkreślone dostojnością wielu siwych głów - a na ich czele dostojny dyrygent dr med. Jerzy Fischbach, Człowiek Ponadczasowy, Niezwykły. Znają go dobrze pacjenci, których jako specjalista neurolog traktuje holistycznie - zawsze wypyta o wszystkie choroby, umiejętnie dobierze leki i zawsze pomaga - także uśmiechem. Ilu kobietom pomógł gdy miały schorzenia neurologiczne i trudności z prokreacją. Tak dobierał leki, że wkrótce przychodziły do Niego z własnym zdrowym dzieciątkiem w ramionach. Ilu studentom przekazał swą mądrość i wiedzę będąc przez długie lata pracownikiem naukowo- dydaktycznym Akademii Medycznej w Poznaniu. Ile prac naukowych opublikował, aby szkolić kolegów lekarzy i przekazywać im swą rozległą wiedzę…
Już w roku 1959 stworzył chór składający się głównie ze studentów Akademii Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, ale też innych poznańskich uczelni - którego był dyrygentem. Jego wielka wiedza muzyczna, umiejętność czytania partytury oraz dobierania odpowiednich głosów, harmonizowania ich by układały się w różnorodne utwory zachwycała. Chór występował w czasie większości uroczystości w Alma Mater i w innych miejscach. Pasję dr Fischbacha od 1982 roku kontynuuje prof. Przemysław Pałka, który przejął pałeczkę dyrygenta i funkcję dyrektora artystycznego. Ziarno zasiane przez Jerzego Fischbacha pięknie zakwitało licznymi nagrodami, jak: „Srebrna Lira” na 4. Międzynarodowym Festiwalu Chórów w Warszawie „Varsovia Cantus” (2008) czy na Międzynarodowym Festiwalu Chórów w Krakowie (2010) a artyści byli zapraszani do różnych krajów, jak Wielka Brytania, Austria, Czechy, Włochy, Szwecja, Hiszpania, Niemcy, czy Holandia; nagrywali wiele audycji radiowych i telewizyjnych w Polsce, a dokonania chóru zostały ujęte w 4 albumach; ostatni wydano w 2011 r. Dr Jerzy Fischbach już dawno, z pozycji emeryta, obserwował jak się rozrasta i pięknieje jego dzieło - bo było wszak jak Jego dziecko, które jeszcze niedawno uczył chodzić a teraz poszło w daleki świat…
Jednak dr Jerzy Fischbach nie byłby sobą, siedząc i obserwując. Wkrótce poderwał się do lotu – i tak oto jesienią 1994 r. zrealizował pewnie swoje dawne już opracowane zamiary i utworzył chór „Poznańscy Madrygaliści im. Wacława z Szamotuł”. Jak zwykle wykorzystał swoje muzyczne wykształcenie i wielkie doświadczenie, gdyż z grupy 22 osób - całkowicie amatorów, stworzył istną perełkę. Jak potrafił, jednocześnie pracując jako lekarz-neurolog, pomimo zaawansowanego wieku, znajdować czas na próby chóru, koncerty w różnych miejscach – ważnych dla pacjentów - jak szpitale, przychodnie, domy opieki - to słodka tajemnica tego Niezwykle Aktywnego Człowieka - jakich niewielu na świecie…
Przerywam swoje rozmyślania, gdyż czas się kończy. A jeszcze przed 1,5 godziną biły dzwony drewnianej XVII wiecznej dzwonnicy usytuowanej obok kościoła św. Wojciecha, zapraszające na mszę i koncert. Wszystko w życiu mija, myślę, tak jak to spotkanie, ale coś w nas pozostaje, dopóki pamiętamy, chcemy przychodzić w takie miejsca i na takie Uroczystości, dopóki piszemy o tym, zostawiamy ślad w umysłach ludzi, może jakieś płyty z tą muzyką, nagrania - dopóki żyjemy, możemy mówić „chwilo trwaj…” a potem, no cóż, powiemy sobie do zobaczenia, mili…
Ludzie wychodzili z tego kościółka w milczeniu, by nagle wybuchać radością, bo tak działa ta muzyka… daje uspokojenie i radość. Przynosi radość życia…
Pisząc te słowa rozmyślam o dawnych czasach, kiedy to opiekowałem się z ramienia Uczelni jej chórem na wspaniałym wyjeździe wakacyjnym do Łagowa Lubuskiego…
I myślę sobie, dopóki są Tacy Ludzie, którym się chce więcej, którzy potrafią po dniu znojnej pracy pędzić na próby swojego Chóru - dopóki są Tacy Ludzie - świat jest piękniejszy i Ludzie stają się lepsi i dalej przekazują innym uśmiech otrzymany od Madrygalistów…
Gdy wysłałem ten tekst panu dr Jerzemu Fischbachowi, po paru godzinach tak odpisał. Cytuję dosłownie, bo któż inny mógłby tak pięknie oddać uczucia towarzyszące śpiewaniu - tylko Człowiek o tak Wielkim Sercu i tak Bogaty Duchem a jednocześnie Skromny i pełen Pokory.
Wielce Szanowny Panie Kolego, Profesorze! Na wstępie bardzo dziękuję Panu i towarzyszącej Panu na tym koncercie Koleżance, że byliście i razem z nami przeżywaliście w sposób właściwy więzi tej muzyki z Panem Bogiem. Są tacy, którzy przychodzą na nasze koncerty, ale niestety nie wiedzą o co tu chodzi. Jesteśmy stworzeni nie tylko jako istoty materialne, ale jako obdarzeni w dusze, które dla swego trwania wymagają kontaktów nadziemskich, a taki cel ma nasze muzykowanie i propagowanie ich piękna i powiedzmy szczerze najpiękniejszej modlitwy do Boga. Jestem przekonany, że Państwa udział w naszym muzykowaniu Bóg odebrał jako naszą wspólną modlitwę.
Chór „Poznańscy Madrygaliści im. Wacława z Szamotuł” powstał z mojej inicjatywy jesienią 1993 r. w celu bezinteresownego służenia Bogu i Ojczyźnie. Cieszę się, że założony przeze mnie w 1959 r. chór studentów Akademii Medycznej istnieje do dziś. To piękne, ale jest oczywiste, że w tamtych czasach, w tych założeniach nie mogłem go dalej prowadzić. Cieszę się jednak, że kilka osób z tego pierwszego mego chóru dołączyło do mnie i dalej wspiera aktualną działalność. Jest aktualnie 20 członków chóru, przedstawicieli różnych zawodów, nie tylko pracowników Służby Zdrowia. Jesteśmy stale otwarci na przyjęcie do nas innych nowych chętnych, ale pod warunkiem aprobowania założeń naszej działalności. Chór wprawdzie został odznaczony jako „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, ale jestem przekonany, że odznaczający nasz zespół nie wiedzieli jakie są istotne motywacje naszej pracy. Zrozumiał to i uszanował J.E. Arcybiskup Stanisław Gądecki, który słysząc nas w czasie koncertu w Katedrze na „Musica Sacra” powiedział „Chór nas uniósł w górę do Nieba”. Piękne te słowa przechowujemy w duszy po dziś dzień. Śpiewamy tylko dla tych, którzy chcą nas słuchać. Śpiewamy tylko wartościową muzykę - przede wszystkim taką, która ma charakter modlitewny. Śpiewamy też wartościową muzykę świecką, przede wszystkim „natchnionych” kompozytorów polskich, ale też do słów polskich poetów. Oczywiście nie stronimy (w miarę naszych technicznych możliwości) od kompozytorów europejskich takich, jak Mozart czy J. S. Bach, Rheinberger, G. Faure, Czajkowski. Ale śpiewamy również piękne „Ave Maria” japońskiego kompozytora Hideki Chihara. Przeżyliśmy, jak większość Polaków, śmierć Świętego Jana Pawła II i Jego pamięci poświęciliśmy przez nas zorganizowane misteria słowno-muzyczne w I, II i III rocznicę Jego śmierci. Zauważyliśmy, że Polacy mieszkający poza granicami kraju szczególnie są spragnieni lansowanej przez nas formy śpiewania. Miło mamy w pamięci przyjęcie naszych koncertów we Włoszech, w Ambasadzie Polskiej w Pradze Czeskiej (przy okazji naszego udziału i zdobycie II nagrody na konkursie im. A. Dvorzaka w tym mieście), dla Polaków w Hiszpanii, w Irlandii, w Bretanii, w Szkocji, w Grecji i w Berlinie. Należy podkreślić, że chór nie jest przez kogokolwiek sponsorowany i wszystkie koszty ponosili sami chórzyści!
Szanowny i Drogi Panie Kolego, piszę do Pana od serca i szczerze, będąc pod wrażeniem Pańskiego maila serdecznego, pełnego zrozumienia. Obserwując Pańską działalność wierzyłem, że Pan jest Wielkim Humanistą. Cieszę się, że się nie pomyliłem. Odpowiem, zawsze na Pańskie ewentualne dalsze pytania.
1) Jeżeli chodzi o nagrania to ze względów finansowych mamy tylko amatorskie na swoich płytach. Są nagrania w Internecie, ale zwykle nie najlepsze techniczne i umieszczone w You Tube bez mojej kontroli. Pod linkiem „Poznańscy Madrygaliści im Wacława z Szamotuł” można odtworzyć nagrane w kościele w Murowanej Goślinie: Marka Jasińskiego „Ave Maria”, Rheinbergera „Abendlied” (z pięknymi słowami Uczniów Jezusa „zostań z nami nadchodzi noc”), Bernarda Stielera „Ave Maria”, P. Czajkowskiego „Pieśń Cherubinów”, Hideki Chihara „Ave Maria”.
2) Dziś się zorientowałem, że ktoś przed 2 tygodniami umieścił na You Tube (bez mojej kontroli) cały 35 minutowy „Koncert Poznańskich Madrygalistów im. Wacława z Szamotuł” wykonanych w Głogowie. Można na dole otworzyć spis wykonywanych utworów.
Może na dziś tyle wystarczy. Łączę wyrazy szacunku, Jerzy Fischbach
PS. Nie piszę o otrzymanych nagrodach na konkursach bo to jest mniej ważne.

I jeszcze wiele mówiący fragment e-maila z 30 stycznia 2018 r.:
„…do 24 h po koncercie jestem w transie i nie do normalnych kontaktów. Muzyka nie odchodzi ode mnie natychmiast lecz jeszcze trwa. Dopiero dziś zstąpiłem na ziemię…”
Czyż można dobitniej wyrazić wielki wpływ muzyki?
Tekst: Jerzy T. Marcinkowski i Zofia Konopielko
Zdjęcia: Roman Gaszczyński